Polskie siatkarki zagrają o dziewiąte miejsce Mistrzostw Świata, odbywających się w Japonii. W meczu "półfinałowym" o miejsca 9-12., który rozegrany został w tokijskiej hali Yoyogi National Stadium, podopieczne Jerzego Matlaka pokonały po dramatycznym meczu wicemistrzynie Europy Holenderki 3:2 (24:26, 25:22, 25:22, 19:25, 15:9)
Spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla Polek. Najpierw asem popisała się Milena Sadurek, a następnie skutecznie zaatakowała Małgorzata Glinka-Mogentale. Za moment odpowiedziała najskuteczniejsza w holenderskiej ekipie Manon Flier. Polki nie spuszczały jednak z tonu i po serii błędów wicemistrzyń Europy szybko objęły prowadzenie 6:3, by na pierwszej przerwie technicznej wygrywać 8:3. Po powrocie na boisko dwa kolejne punkty należały do rywalek. Serię Pomarańczowych przerwała dopiero atakiem z obejścia Katarzyna Gajgał. Dwa punkty przewagi - 9:7 - zrobiły się po bloku Holenderek i niebezpiecznej zagrywce Kim Staelens.
Znów Holenderkom przytrafiła się w tym momencie seria błędów i przy stanie 12:7 dla Polski Avital Selinger poprosił o pierwszy czas w meczu. Uwagi holenderskiego szkoleniowca nie poskutkowały. Jego podopieczne wciąż grały bardzo słabo i na drugiej przerwie technicznej Biało-Czerwone prowadziły 16:10, ale aż siedem punktów w tej fazie meczu nasze zawodniczki zdobyły po błędach rywalek. Po wznowieniu gry dwukrotnie jednak nie popisała się Joanna Kaczor. Najpierw w dobrej sytuacji posłała piłkę w aut, a następnie została złapana na bloku. Wprawdzie Annie Werblińskiej udało się obić holenderski blok, ale za moment przeciwniczki wywalczyły trzy punkty z rzędu i zrobiło się już tylko 17:15. Trener Jerzy Matlak wziął pierwszy czas w tym meczu. Po tym, ja na zagrywce pojawiła się Maret Grotheus, najlepsza w tym elemencie zawodniczka w holenderskiej ekipie, Pomarańczowe doprowadziły do wyrównania 19:19. Trener Matlak poprosił o czas, a po nim akcję naszego zespołu potężnym zbiciem zakończyła Glinka-Mogentale. Za moment z trudnej piłki skończyła Karolina Kosek, która chwilę wcześniej weszła za Kaczor i znów Biało-Czerwone miały dwa punkty przewagi - 22:20. Selinger wezwał swoje podopieczne na przerwę. Po niej skuteczny atak z drugiej linii zapisała Werblińska. Holenderkom znów jednak udało się doprowadzić do wyrównania - 23:23. Te po zagrywce Flier i fatalnym przyjęciu Marioli Zenik miały piłkę setową. Polki wybroniły się. Za moment sytuacja jednak się powtórzyła. Tym razem rywalki skończyły akcję. Po raz kolejny Biało-Czerwone przegrały seta w końcówce, mimo że miały w nim w pewnym momencie bardzo wysoką przewagę.
Na drugiego seta w naszym zespole pojawiła się od początku Kosek, w miejsce Kaczor. Z kolei w holenderskiej ekipie zabrakło Chaine Staelens, która nabawiła się kontuzji w pod koniec pierwszego seta. Jej miejsce zajęła Alice Blom.
Początek seta był wyrównany do stanu 3:3. Potem jednak cztery kolejne punkty, w tym dwa po fatalnych naszych błędach, zdobyły Holenderki. Nasze zawodniczki miały olbrzymie problemy z tym, by skończyć akcję. Niemoc Polek przerwała dopiero po ataku ze skrzydła Glinka-Mogentale. Na pierwszej przerwie technicznej rywalki prowadziły 8:4. Po przerwie na boisku nie pojawiła się Werblińska. Jej miejsce zajęła Aleksandra Jagieło. Po raz pierwszy na tych mistrzostwach nasza przyjmująca powędrowała do "kwadratu". Najwyraźniej przerwa pomogła Polkom, które doprowadziły do wyrównania. Za moment po obiciu bloku przez Kosek Biało-Czerwone prowadziły 9:8. Na zagrywce w naszej ekipie znajdowała się wówczas Jagieło. Serię Polek przerwała atakiem ze środka Ingrid Visser. Za moment po akcjach naszych środkowych Okuniewskiej i Agnieszki Bednarek-Kaszy Selinger musiał wziąć pierwszy czas w tym secie, bo nasze zawodniczki prowadziły 11:9. Po wznowieniu gry znów blokiem popisała się ta ostatnia i przewaga Polek rosła. W końcu zaczął u nas funkcjonować blok, który do tej pory w tym meczu był naszym słabym punktem. Podczas drugiej przerwy technicznej było 16:12 dla podopiecznych Matlaka. Kiedy przewaga Polek wzrosła do pięciu punktów - 18:13 - Selinger poprosił o drugi czas w tym secie. Za moment Polki prowadziły 20:14, ale kolejne trzy punkty zdobyły rywalki i trener Matlak wziął pierwszy czas w secie. Po przerwie pomyliła się Glinka-Mogentale i zrobiło się 20:18. Na szczęście nasze zawodniczki utrzymywały przewagę. Po ataku Kosek i jej asie serwisowym Polki miały cztery piłki setowe - 24:20. Szansę na wygranie seta Biało-Czerwone wykorzystały przy trzeciej piłce, zwyciężając 25:22.
Trzeciego seta polskie siatkarki zaczęły z Kosek i Okuniewską. Ta ostatnia zastąpiła Gajgał. Początek należał zdecydowanie do Holenderek, które szybko objęły prowadzenie 4:1. Polki jednak równie szybko wyrównały. Choć Biało-Czerwone zaraz znowu przegrywały 5:6, to jednak trzy kolejne piłki należały do zawodniczek Matlaka. Na pierwszej przerwie technicznej było 8:6 dla naszych reprezentantek. Po wznowieniu gry błąd przekroczenia w ataku z drugiej linii popełniła Kosek, a następnie skutecznie zaatakowały Flier i Visser i Pomarańczowe znów były na prowadzeniu 9:8. Dwa kolejne punkty znów należały do Polek. Za moment Biało-Czerwone prowadziły już 12:10, ale rywalki po raz kolejny wyrównały. Podczas drugiej przerwy technicznej wciąż utrzymywała się dwupunktowa przewaga podopiecznych Matlaka - 16:14. Po powrocie na boisko nasze zawodniczki popełniły jednak błąd ustawienia, za moment Holenderki wyprowadziły skuteczny atak i znów był remis. Rywalki wykorzystały jednak naszą niefrasobliwość i chwilę później prowadziły 21:20. Trener Matlak poprosił o drugi czas w tym secie. Po wznowieniu gry znów błysnęła Glinka-Mogentale. Dwa kolejne błędy Holenderek sprawiły, że to Polki prowadziły 23:22. Pierwszy czas w tym secie wziął wówczas Selinger. Po wznowieniu gry Werblińska skutecznie obiła blok i Biało-Czerwone miały dwie szanse na skończenie seta. Polki wykorzystały ją już przy pierwszej okazji. Naszą kontrę skutecznie wykończyła Okuniewska.
Czwartego seta polski zespół rozpoczął w identycznym zestawieniu, jak trzeciego. Początek był jednak fatalny w wykonaniu naszych pań. Holenderki bardzo szybko objęły prowadzenie 3:0 i trener Matlak dość szybko wezwał swoje podopieczne na przerwę. Na niewiele się to zdało, bo najpierw zablokowana została Kosek, a następnie w aut zaatakowała Glinka-Mogentale i było już 5:0 dla Holandii. Fatalną serię Polek przerwała dopiero kiwka Sadurek. Po chwili Pomarańczowe prowadziły już jednak 7:1, zaś na pierwszej przerwie technicznej 8:2. Po wznowieniu gry najpierw skutecznym atakiem popisała się Glinka-Mogentale, a następnie dwa skuteczne ataki Polek sprawiły, że było już tylko 8:5 dla Holandii. Kontakt - 10:9 - udało się złapać po dobrej zagrywce Werblińskiej i ataku na siatce Okuniewskiej. Dwa kolejne punkty znów jednak wywalczyły rywalki. Biało-Czerwone odpowiedziały jednak tym samym. Podczas drugiej przerwy technicznej było 16:13 dla Pomarańczowych. Po wznowieniu gry zrobiło się ponownie pięć punktów różnicy. Holenderki prowadziły 19:14. Wówczas trener Matlak wziął drugi czas w secie. Poskutkowało. Najpierw pomyliły się rywalki, a następnie akcje wykończyła Werblińska i wtedy, przy stanie 19:16 na przerwę wezwał swoje zawodniczki Selinger. Po powrocie na boisko znów dała o sobie znać Werblińska i było już tylko 19:17 dla Holandii. Za moment rywalki znów odskoczyły, ale atak Glinki-Mogentale i as Werblińskiej znów dały nam nadzieję na udaną walkę w końcówce seta. Niestety kolejny błąd pod siatką Biało-Czerwonych i dwie skuteczne akcje Flier spowodowały, że Pomarańczowe miały pięć piłek setowych. Wykorzystały ją już przy pierwszej okazji, kiedy zagrywki Flier nie przyjęła Zenik.
Do tie breaku Polki przystąpiły w identycznym zestawieniu jak do dwóch poprzednich partii. Zaczęło się dobrze, bo od skutecznego bloku Bednarek-Kaszy. Dwa kolejne "oczka" należały jednak do rywalek. Na prowadzenie nasze zawodniczki wyszły po skutecznym bloku Sadurek - 5:4. Za moment dobrze zaatakowała Kosek i przy stanie 6:4 dla Biało-Czerwonych Selinger poprosił o czas. Po wznowieniu gry pomyliła się Grothues i przewaga Polek wciąż rosła. Serię naszych zawodniczek przerwało dopiero obicie naszego bloku przez Flier. Podczas zmiany stron podopieczne Matlaka prowadziły 8:5.
Za moment asem serwisowym popisała się Okuniewska, ale dwa kolejne punkty znów należały do rywalek. O czas poprosił wówczas Matlak. Poskutkowało, bo za moment Polki prowadziły już 13:7. Tego meczu nie można było już przegrać. Biało-Czerwone wygrały ostatecznie tie break 15:9 i cały mecz 3:2. Polskie siatkarki znalazły się tym samym w najlepszej "10" mistrzostw świata.
Dziejsze zwycięstwo Polek oznacza, że holenderska przyjmująca Banku BPS Muszynianki Fakro Caroline Wensink będzie musiała walczyć o 11. miejsce.
Polska - Holandia 3:2 (24:26, 25:22, 25:22, 19:25, 15:9)
Polska: Milena Sadurek 6, Katarzyna Gajgał 2, Anna Werblińska 12, Joanna Kaczor 2, Agnieszka Bednarek-Kasza 15, Małgorzata Glinka-Mogentale 21, Mariola Zenik (libero) oraz Karolina Kosek 11, Berenika Okuniewska 8, Aleksandra Jagieło 1.
Holandia: Kim Staelens, Caroline Wensink 13, Chaine Staelens, Manon Flier 23, Ingrid Visser 21, Maret Grotheus 10, Janneke van Tienen (libero) oraz Francien Huurman 1, Alice Blom 5, Laura Dijkema 1, Nicole Koolhaas.
Sędziowali: Philip Vereecke (Francja) i Juraj Mokry (Słowacja)
Widzów: 1000